Eksplozja w alchemicznym laboratorium

 

Ja Jestem Spokojem

Puszczam wszelką kontrolę

Żądam tego co moje

Przeprowadzam alchemiczną destylację

Odrzucam czym nie jestem

A to co pozostaje

Lapis Philosophorum

Mając go już niczego się nie pragnie

I wszystko przemienia się w złoto

Wszystko jest doskonałe

Nawet stres obawa niepokój

Tak jak się pojawiają

Różne rodzaje pogody

Ale i tak nie zamierzam się godzić

Żeby ciągle lało i grzmiało

Wyjebało mi w powietrze alchemiczne laboratorium

Pół miasta przepadło zginęły nawet Anioły

Jestem teraz całkowicie poza

Poza planetą poza systemem słonecznym

I poza tym wszechświatem

Przebywam w każdym źdźble trawy

Ale mam ubaw

Tylko zapomniałem

Jestem Spokojem

Reklamy