Wsiadam w rakietę i lecę / o2.o2.2o19 n.d.

 

Wsiadam w rakietę i lecę

Zamieniam się w płomień

Najpierw mi z nosa wali ogień

i kiedy usta otworzę

widać że gore

Potem uszami

każdym skóry porem

czubkami palców jak z lasera

i w końcu cały jestem jak pochodnia

Moja dziewczyna z pełnymi wiadrami

gotowa ugasić pożar

jeśli zajmie się dywan

Tymczasem ciało –

– mój statek kosmiczny

ekologiczny jest i organiczny

i biodegradowalny całkowicie

więc jest bezpiecznie

Z każdym oddechem mijam

rok za rokiem świetlnym

dalej już tylko się przytulam

z kosmiczną pustką

Te podróże są nieopisanie przyjemne

pod warunkiem

że nie przypomnę sobie nic przykrego

ale to też dobrze

spalam płomieniem

którym jestem

A tutaj ciało siedzi sobie

maniefestując tę najgłębszą

tajemnicę zwaną życiem

W tym zwykłym świecie

nie ma nic zwykłego

W niesamowitych tych historiach

nic nadzwyczajnego

 

 

 

 

Reklamy