Wiersze dla dzieci: Mały Pajåczek IV

 

Mały Pajåczek

Wybrał się pewnego razu

W wielkå podróż do Ameryki

Nie pytajcie mnie w jaki sposób

Dostał się na pokład samolotu Pan Am-u

Ani co musiał zrobić

Bo nie wiem

W każdym razie jest pewne

Że tym razem nie powtórzył numeru

Z powiększaniem się po zjedzeniu mydła

Do rozmiarów psa rasy

Rottwailer albo labrador

Jak to było w poprzedniej

Historii o Pajåczku i o basenie

Widać dotarło do niego

Że jedzenie mydła jest niebezpieczne

Więc należy przypuszczać że nie kupił biletu na samolot

Zresztå nie miał pieniędzy

I dostał się na pokład cichaczem

Chociaż podróże lotnicze pajåków

Nie så uregulowane prawnie

Więc nie było to

Z drugiej strony nielegalne

Teraz był w samolocie

Przyczajony w szczelinie

między schowkiem bagażowym a ścianå

obserwował swoimi ośmiosoczewkowymi oczami

(pajåki majå wszystkiego po osiem)

Zajmujåcych miejsca pasażerów

Niektórzy byli przejęci

A niektórych

Czuć było strachem

Co pajåczek doskonale rozumiał

Wiedział bowiem co znaczy

Znaleźć się w obcym środowisku

Po prostu bali się latać

A on sam natomiast

Zmierzał powoli do kabiny pilotów

Pajåki så bowiem mistrzami latania

Choć nie majå skrzydeł

I koniecznie chciał to zobaczyć

Jak się prowadzi takå dużå maszynę

Trochę trwało zanim tam dotarł

Samolot zdåżył już wystartować

Mały pajåczek czekał przed drzwiami

Do kabiny pilotów

I kiedy stewardesa weszła tam żeby podać im kawę

Wślizgnåł się niezauważony przez nikogo

I z zachwytu zamarł

Tak tam było wspaniale

Przez swoje ośmiosoczewkowe oczy

Podziwiał dziesiåtki wskaźników

Mrugajåcych światełek

I ten widok przez przedniå szybę

Warto było

Wtedy ta cholerna stewardessa

Chociaż była to trzeba przyznać

Bardzo ładna dziewczyna

Przynajmniej zdaniem Pajåczka

Weszła znowu

Czy to był podmuch powietrza?

Kiedy drzwi otworzyła

Czy też może szarpnęło?

Jakaś turbulencja?

Dość że Mały Pajåczek

Stracił równowagę

I tak jak unosił się

Zawieszony na pajęczej nici

Ponad pilotami

Stracił równowagę

Wpadł do kubka z kawå

Na szczęście nie goråcå

Bo z mlekiem

Ale akurat wtedy kiedy wpadł tam pajåczek

Kapitan podniósł kubek i się napił

Mały Pajåczek

Znalazł się razem z kawå w jego jamie ustnej

To było przerażajåce

Myślał że zaraz się utopi

Zostanie zmiażdżony albo połknięty

Kapitan zaczåł się krztusić i kaszleć

Wtedy Mały Pajåczek został wypluty

Kapitan oblał kawå drugiego pilota

Z ręki wypadł mu kubek

Któryś z nich przekręcił wolant

Właśnie w niewielkiej odległości

Przelatywał drugi samolot..

Kilka kilometrów niżej

Dwaj mali chłopcy

Bawili się w zestrzeliwanie samolotów

Z plastikowej ręcznej wyrzutni rakiet

Made in China

Strzelali na zmianę

Nagle na niebie naståpiła eksplozja

Ale byli zdziwieni

Jeden z nich powiedział tylko

O ja pierdykam!

Dwa samoloty zderzyły się ze sobå

Nikt nie przeżył

Pominę opis porozrzucanych szczåtków

I w ogóle pominę wszelki opis

Uratował się tylko

Mały Pajåczek

Zsunåł się z połamanego skrzydła

Na pewno było mu przykro

Pajåki så bardzo wrażliwe

Na cudze nieszczęście

Wiedzå o tym czarownice

I czarownicy

Mały Pajåczek

Wyruszył w drogę powrotnå do domu

Zajęło mu to pół roku

Kiedy już przybył

Mama i Tata Pajåk

Zapytali go jak było

Odpowiedział że nieszczególnie