Wieczorny smutek

 

Ostatnio co dzień o tej porze

Odwiedza mnie wieczorny smutek

Kiedy już ciemno robi się na dworze

Cały czas zresztą ciemno

Niebo jest zachmurzone i pada

Już nie wiem nawet od jak dawna

No więc przychodzi do mnie

Staje obok i patrzy

Oczy ma jak zamglone morze

Brak źrenic tylko bezbrzeżne dale

Mówię mu siadaj bracie Smutku

‚A gdzie małżonka twoja Pani Samotność?’

‚A poszła kurwa jedna gdzieś się pierdolić

Pewno mnie zdradza z tym gnojem Rozpaczą

Ciągle mi mówi że on jest taki mocny’

‚Rozpacz’odpowiedziałem ‚to bezpłciowy facet’

Żeby pocieszyć Smutek chociaż

Dla niego może to być zabójcze

I rzeczywiście kiedy się lekko uśmiechnął

Stał się przejrzysty i mniej materialny

Potem zupełnie się ulotnił

Choć usiłował jeszcze wrócić przez okno

A ja zamknąłem je dokładnie

I zaciągnąłem zasłony

 

Zalesie Dolne 24.09.2008

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s