Walka Wręcz Pozorom

 

Walka wręcz pozorom

Delikatność do granic obojętności

Delikatność która może

Zostać uznana za obojętność

Czy to jest dobry pomysł

Naśladować Boga

W nieingerencji?

Nie chcę przekraczać granic

I chcę przekroczyć wszelkie granice

Samotność pustych chwil

Już odpierdala mi

Śmiech i łzy

Wiem już za dużo żeby

Cierpieć jak normalny człowiek

Zbyt mało wiem żeby otworzyć drzwi

Zapomniany szyfr nie daje mi spać

Mam tyle do podarowania ludziom

Póki tu jestem

Przelewa się

Kielich goryczy stał się lekarstwem

Na wszelki ból

Ale wokół mnie nie ma nikogo

Nawet nędzarze i żebracy

Poszli się upić na imprezę pod mostem

Samotność pustych chwil

Już odpierdala mi

Śmiech i łzy

Delikatność doprowadzona do granic obojętnośći

Która za obojętność może zostać uznana

Nie pozwala mi zawołać:

Pójdźcie do mnie wszyscy!

Pewnie bym zresztą tego nie chciał

Walka wręcz pozorom

Więc ujawniam to wszystko

Czego bym nie chciał ujawnić

Żyje się lekko bez tych wszystkich sekretów

Chociaż samotność pustych chwil

Już mi odpierdala

Tęsknię za ciszą która mnie przygwoździ

Do siebie samego