W zapadający deszcz

Kiedy zgarbiony

Idę ulicą

W samo południe

W zapadający deszcz

Pochmurnie  omijają

Mnie samochody

Bo idę środkiem

Idę środkiem drogi

Nie mam powodu

Żeby żyć

Za to dużo obaw

Trąbią

Ale ja to ledwo słyszę

 

Drzewo mojego dzieciństwa

Rośnie tak daleko stąd

Czasami mi się wydaje

Kołysanki mi przesyła

Pełne ujemnych jonów

Kołysanki które wdycham

Zapach czasów minionych

Zanim czas stał się porażką

Ale nie wiem w ogóle

Czy to było naprawdę

Czy beztroska taka jest możliwa

 

Teraz jedzie ciężarówka

Ledwie mnie omija

Mam czarną czapkę z daszkiem

I skórzane spodnie

Koszulę jedwabną

w kolorze zachmurzonego nieba

I tyle samo w niej wody

Myślę zachlapany

I obtrąbiony

Objechany

Przez wkurwione samochody

Znowu nieodpowiednie ubranie

Na własny pogrzeb

To mnie najwyżej przebiorą

 

Wyszedłem na spacer

W zapadającym deszczu

Żeby trochę zmoknąć

Bo było mi tak sucho

I patrząc przez okno

Zazdrościłem że na dworze

Jest tak mokro

W zapadającym deszczu

Czasem mi się wydaje

Że drzewo dzieciństwa

Kołysanki mi przesyła

Pełne ujemnych jonów

Kołysanki które wdycham

 

A co to było teraz?

Karetka pogotowia na sygnale

Dobry kierowca

Wyprowadził ją z poślizgu

Kiedy się wydawało

Że o mały włos już…

A mnie to wali

Wall się na street

Karetko pogotowia

I wy wszyscy jej potencjalni

Klienci

A ja idę dalej

Idę środkiem drogi

Bo nie mam powodu

Żeby żyć

Za to dużo obaw

Trąbią

Nie wiem czy na mnie

Czy na deszcz

Zapadający w obłęd

 

Widzę Drzewo

Moich dziecięcych lat

Czuję jego słoje

To chyba moje ciało

Szumią moje gałęzie

Jestem tak wysoko

Ponad drogą

Wysyłam kołysankę

Pełną ujemnych jonów

Do małego chłopca

Który stał się

Mężczyzną pozbawionym marzeń

Idącym środkiem drogi

Pomimo wszystko

W zapadający deszcz

 

 

Zalesie Dolne 27.07.2010

 

 

One thought on “W zapadający deszcz

  1. Napisany w tonacji samobójczej, pełen arogancji a jednak liryczny i czuły- krótko mówiąc lubię ten wiersz i miałem dużo frajdy umieszczając go tutaj. W tym celu byłem zmuszony uciszyć Autocenzora; pisanie, a. szczególnie wierszy, zakłada pewną dozę ekshibicjonizmu. Inaczej nie można być autentycznym. Nie jest wykluczone, że opisany wyżej spacer w deszczu rzeczywiście miał miejsce, jakieś pięć lat temu. Byłem wtedy pełną gębą Królem Dramatu i bardzo potrzebowałem takich emocji. Teraz bywam najwyżej Ochotnikiem Dramatu i to tylko jak się zapomnę. Co z tego jeszcze do dzisiaj pozostało?
    Wyraźny zapach ujemnych jonów. Odczuwam go codziennie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s