Przybył poeta / 13.o6.2o19 n.d.

 

– Pani

Przybył Poeta

– Jak się tutaj dostał?

– Przyleciał na Świetlistym Orle

Chce cię widzieć, Pani

– A jak on wygląda?

– Jest ubrany w dresy

Ma brudne włosy

I nieogolony

– Nieodpowiednio więc przygotowany

W nieodpowiednim przybywa momencie

– Tak, ale klejnot w jego sercu

przyćmiewa blaskiem

to Niebiańskie Miasto

– Ach, w takim razie

Muszę mu się oddać

– Tego zażądał

Lecz nie tylko tego

On chce

Pani Poezjo

Ażebyś z nim poszła

Na Ziemię

– Bezczelny

Jak można?

Mam zostawić Niebo?

Z takim żebrakiem w dresie

Udać się na Ziemię?

W to błoto

Moje lotosowe stopy?

– Pani..

– Tak, słucham

– Poeta podpalił

Nasz Niebiański Pałac

Już wyją Syreny

Aniołowie gaszą..

– Nie mogą ugasić

Bo to ogień Miłości

Muszę iść z nim zatem

– Chcesz więc iść z nim, Pani ?

Którą mam suknię przygotować?

– Żadną

Pójdę naga