Przepływam przez ocean piasku

 

Przepływam przez ocean piasku

Gdzie wszystko skrzy się dookoła

Zwijam pustynne widoki w spiralne obłoki i przeżuwam

Zmiotłem tak wszystkie chmurki w zasięgu wzroku

Została tylko nieskończona pustynia

Może piaskowe wydmy to fatamorgana

Za kamuflażem których så lasy zielone

Pustyni śniå się drzewa

Drzewom śni się pustynia

A mi śniå się chmurki

Przekraczam wszystkie sny i widzę

Zaminowane pola równowagi

Czas szaleństwa przeminåł

Teraz to tylko przyprawa

A nie jak kiedyś główne za danie

Na sfrustrowanych wielbłådach Beduini

Jadå po szczerozłotym piasku w poszukiwaniu skarbu

W słońcu lśniå platynowe szkielety

Za każdy z nich można by kupić razem z haremem 500 kobiet

Ale zbyt groźne så szkielety by im się przyglådać

I wzdycha na ten widok las w poszumie swojej zieloności

I przesypuje się przez palce złoto szalonych dżinów pustyni

Ja jestem twoim snem a ty jesteś moim

Dlatego tak bardzo lubię ci się przyglådać