Mój domek to jest okręt

 

Stoję przy oknie

I wiem dokładnie

Że ten mój domek

To jest okręt który

Wiezie mnie poprzez

Wód bezmiary

Morza i oceany

Przez wypasione trawniki

Tej eleganckiej dzielnicy

Przez rzeki i kanały które

Mocą dziecięcej magii

Się stały

Choć wcześniej były

Wyasfaltowane

Teraz są drożne

Dla żeglugi śródlądowej

A jak się znudzę

To znowu wrócę

Na pełne morza

Ach domek mój

Piękny stateczek

Stoję w sterówce

Pole widzenia szerokie

Płynę do centrum miasta chociaż

To nie Wenecja

Silniki okrętowe

Solidne diesle o mocy

Kilku tysięcy mechanicznych koni

Powstały na bazie kaflowego pieca

Który był szczytowym

Osiągnięciem konstruktorów

Zdunów z Podlasia

Sprzed drugiej wojny

W prostej linii sukcesorów

Świętego Józefa i Piasta Kołodzieja

Silniki potem zostały wzmocnione

Doszedł akcelerator termojądrowy

Pełnego ciągu

Trzeba uważać na stateczek

Płynę ostrożnie i spokojnie

Zwiększam moc stopniowo

Elektronika super hi-tec

Dajemy radę mijam teraz

Duże budynki stojące na redzie

Nawet nie wiedzą

Że też by mogły popłynąć

Ze mną lub oddalając się ode mnie

Trzeba mieć tylko

Mental mind w napędzie

Omijam drzewa a czasami

One się same odsuwają

Żeby zrobić przejście

Przepływ to znaczy

Drzewa mają ubaw

Bo same de facto

W swojej naturze są płynięciem

Więc psocimy razem

Tak samo ptaki

Na przykład gołębie

Się zamieniły w albatrosy

Psy szybko uczą się

Biegać po wodzie

A koty jak to koty wolą

Wygodny suchy pokład

I tylko ludzie

Nie chcą współpracować

Przecież wiadomo jest że samochody

Poza pewnymi wyjątkami

Nie pływają

Tak że idą na dno

Z powodu uporu kierowców

Ich brak wyobraźni sprawia

Że asfalt zaczyna się topić

Nie zamienia się w wodę

Tylko w kogel mogel

Dzieci zabrały się już do jedzenia

A mnie odwiedzają znajomi

Pijemy herbatę i rozmawiamy

A kiedy wychodzą są bardzo zdziwieni

Że dom jest teraz w innym miejscu

W innej konfiguracji przestrzeni

Niektórzy nawet widzą wodę a niekiedy

Ci jeszcze bardziej uwrażliwieni

Zmoczą nogi

Wtedy posyłam im ponton

Żeby bezpiecznie mogli

Przybyć do brzegu po drugiej stronie

Gdzie stąpa się twardo po ziemi

I chodzi do zarobkowej pracy

A my z domem stateczkiem

Znowu na antypodach

Kręcę patelnią to akcelerator

Wchodzimy w nadprzestrzeń

Do zobaczenia w piekle

Spotkamy się na zakupach w Tesco

Spojrzę na ciebie oczami

Zamordowanego śledzia

Ze słoika z marynatami

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s