Międzykontynentalne rakiety

 

Walą we mnie międzykontynentalne rakiety

Jestem ukrzyżowany po raz kolejny

Teraz to się robi na odległość

Wydając elektroniczną komendę

 

Jestem Syrią i pochodzę z Syriusza

Jestem Palestyną Afganistanem Czeczenią

Przybywam z różnych zakątków Wszechświata

Jestem niedożywionym dzieckiem z pod Warszawy

Złożonym na ołtarzu pychy i chciwości Szatana

Który tak samo jak jego słudzy został odcięty

I nie czuje połączenia ze źródłem i z całą resztą

Został odizolowany i przerażająca jest jego samotność

I to już jest wystarczającą karą dla niego i naśladowców

Może czynić zło bo sam kroczy w ciemnościach

I nie widzi swoich uczynków więc nie wie co robi

Chcę to jak najmocniej podkreślić

Że złe uczynki biorą się z cierpienia

Poczucia odrębności  i braku połączenia

Ze źródłem oraz braćmi siostrami i z naturą

A nie naturalnymi i ludzkimi zasobami tak jak mówią

 

Chociaż wszyscy zostaliśmy dawno uniewinnieni

Nie do wszystkich dotarła jednak ta wiadomość

Informacja jest cenna a już najcenniejsza

Jest ta która uwalnia i zdejmuje z pleców ciężar

Ci do których nie dotarła są wydani na pastwę cierpienia

Myślą że zadając innym ból sami doznają ulgi

Jednak to tak nie działa jest błędne założenie

Ból się powiela i powstaje go jeszcze więcej

Szczęściem tak samo jest jest  ze szczęściem

Jak piekło jest bez dna tak niebo jest bez granic

Z płomieniem świecy jest tak samo i z oświeceniem

Zapytasz pewnie czemu wobec  tego cierpią

Porządni ludzie którzy trochę o tym wiedzą

Bo nawet trzeźwy jest nietrzeźwy a co dopiero pijany

I dobra żona jest niedobra  a co dopiero wredna zadeklarowana

Trzeba uważać żeby nie dać się zdołować

Zbyt długo patrząc w ciemność można stracić z oczu słońce

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy