Mężczyzna w szarym płaszczu

Mężczyzna w szarym płaszczu 

Stojący przy śmietniku 

I w nim grzebie 

Jest zarośniety 

Wygląda na bezdomnego ale 

Skrzydła ma takie wielkie 

Skrzydła ma takie przepiękne 

Skrzydła ma takie białe 

Co z rozdartego płaszcza wystają 

Obok na murku przysiadł Anioł 

I zaraz drugi trącają go w ramię 

Skrzydła mu pokazują 

Że ma takie same jak oni 

Ale on nie widzi wcale 

Wyciągnął pustą puszkę z kontenera 

I gazetę starą 

Anioły krzyczą i próbują dalej 

Aż ziemia trzęsie sie od krzyku Aniołów 

Więc przestają 

Nie odstępują jednak szarpią go za ramię 

I jeden z nicht 

Ręke na czole 

Mu kładzie 

Wtedy on zobaczył 

Ich najpierw potem 

Skrzydła swoje 

Że są do siebie takie podobne 

Że skrzydła ma takie wielkie

Że skrzydła ma takie przepiękne 

Że skrzydła ma takie białe 

A teraz jego oczy 

Zamigotały jak płomień 

Zrobiły się głębokie

Od kosmicznej dali 

Długo patrzyli na siebie

To juz jest nie do opisania 

Jedna łza z oka każdego spłynęłą 

Stuknęły trzy brylanty o blachę kontenera

Skąd wziął się zapach róż dookoła? 

I pusta puszka po piwie zalśniła szczerym złotem 

Stara gazeta okazała się zwitkiem banknotów 

I poszli razem pełnym mocy krokiem 

Z gracją tak nonszalancką 

Jak chodzą tylko

Aniołowie

Reklamy