Kwiecień miesiącem uprowadzeń

 

Kwiecień miesiącem uprowadzeń

Wtedy zostałem porwany

Wciągnięty przez kolumnę światła

Na pokład latającego spodka

Znalazłem się w jaskrawo oświetlonym pomieszczeniu

Zabrano mnie kiedy wracałem ze spaceru

A teraz pochylały się nade mną cztery postaci

O wyglądzie mniej więcej człowieka

No czterech ludzi o wyglądzie

Trochę mi się miesza bo byłem przejęty

Ale głos co słyszałem bezpośrednio pod czaszką

Muszę przyznać że mnie uspokoił

Jesteś bezpieczny to jest tylko serwis

Naprawimy ci wszystkie fizyczne usterki

Za pomocą zaawansowanej technologii

Ogólnie niedostępnej na Ziemi

Poczułem że mogę im zaufać

Jako że mam już lat ponad pięćdziesiąt

Ta sytuacja była mi na rękę

***

Najpierw mi naprawili wszystkie zęby

Wypełnili ubytki i uzupełnili braki

Głos w mojej głowie powiedział

Że mają teraz wytrzymałość tytanu

Potem system nerwowy cały nowe okablowanie

Zwielokrotniono mi połączenia neuronalne

Tak samo zwiększono szybkość procesora

Teraz moje IQ tak niepomiernie wzrosło

Że nie ma skali aby to ustalić

Zacząłem więc rozumieć jak to wszytko działa

Nie będę tu wyjaśniał brakuje określeń

Głos w głowie poradził abym się nie afiszował

Rozsądnie będzie unikać lekarzy

Bo chcieli by mnie użyć do tajnych projektów

No cóż jestem poetą to tylko fikcja literacka

Potem mi kości powzmacniali naoliwili stawy

W skórze rozprowadzili jakąś elastyczną membranę

Mięśnie i ścięgna włosy i paznokcie

Wszystkie narządy wewnętrzne w tym także gruczoły

Wszystkie systemy fizycznego ciała

Zostały naprawione i podrasowane

Możesz jeść teraz to na co masz ochote

Powiedział głos w mojej głowie

Nic ci nie zaszkodzi ani szkło ani GMO ani lody

Na zakończenie operacji podczas której

Wszystko to działo się bezkrwawo

Moje serwisowane ciało unosiło się lekko nad stołem

Podkręcono mi telomery żebym mógł żyć dowolnie długo

Głos w głowie podał mi kody zamknięcia

Kiedy już będę miał dosyć i chciał odejść

Potem mnie wizualnie postarzyli

Żeby nie było podejrzane co się ze mną stało

I nawet nie zdążyłem podziękować

Chociaż wiedziałem że mi naszpikowali ciało nanotechnologią

I teraz jestem jak satelita szpiegowski

Byłem już zbyt inteligentny

Żeby to przeoczyć

***

Czuję się świetnie jak nigdy dotąd

Już się zjawiłem z powrotem na spacerowej ścieżce

Minęły może dwie minuty

W czasie tak zwanym rzeczywistym

Mój pies od razu się zorientował

Że coś się ze mną stało

W sumie po chwili mnie rozpoznał

Popatrzył na mnie potem w górę

Gdzie był przed chwilą jeszcze latający talerz

Widziałem to zdziwienie w jego oczach

Ale nie może przecież nikomu powiedzieć

A nawet gdyby to by mnie nie zdradził

 

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s