Jeszcze ziarno nie umarło

Oto pomyłką okazała

Się moja egzystencja

Na tym łez padole

 

Ziarno umarło

Ale nie do końca

Pędy strzeliły w górę

Łodygą się stając

Już prawie jednak

Coś się nie udało

 

Myślałem że mam patent

Na proces wzrostu niepohamowany

Tak zwanej duchowości

I łzami podlewałem

Krwią własną i potem

W końcu się poddałem

 

Trudno jest się pogodzić

Z  własną bezsilnością

Jak mgła opadłem na bagna

Myśląc bez końca ‚koniec’

Który nie nadchodził

 

Kosmiczne ziarno- Ziemia

Pęka pośrodku oceanu

Gałęzie oplatają słońce

Łącząc grubym konarem

Korzenie wbite pazurami

W skorupę martwej planety

Potem gałęzie idą dalej

W nieskończoność

 

Koniec świata był taki

Mało spektakularny

Nikt nie zauważył

 

 

 

 

 

Reklamy