Jestem ambasadorem Boga

 

Jestem ambasadorem Boga

Na terytorium wroga

I chociaż Byt Bezforemny

Nie ma przeciwieństwa

Wyjście z tego obłędu

Prowadzi drogā światła

Natomiast zapadnięcie w ciemność

Piekło to wzrastajāca gęstość

Narastajāce napięcie

W nieszczęściu czujesz się ciężko

Cały czas zwalnia w cierpieniu

By się w końcu zatrzymać

W kulminacyjnym momencie

Cały ból we wszechświecie

Skomasowany do rozmiarów punktu

W który uderza szpila

Egzystencjalnej zemsty

I nie ma się tutaj czym chwalić

Zwiedzać piekielne kręgi mnie nie bawi

Starczy tej wiedzy żeby

Tych drzwi nie otwierać

No więc jestem ambasadorem Boga

Na terytorium wroga

Moim zajęciem jest błogo sławienie

I światło rozprzestrzeniać

I nawet jeśli mówię kurwa

To źle nikomu nie życzę

Bo widziałem swojā

Ostatecznā tożsamość

Ze wszystkimi

Oto moja niewinność

Twoja niewinność

Widzieć jā w sobie

To rozpoznać jā w ludziach

A i tak muszę stāpać

Lekko i uważnie

Żeby nie nadepnāć na żmiję

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s