Bogini Ścieków / 13.01.2018 n.d.

 

Czyszcząc zapchaną wannę

Wyciągnąłem z rury

Warkocz Bogini Ścieków i Kanałów

Za czym zmaterializowała się ona sama

Wyłoniła się z brudnej piany

Która zaczęła napływać

Przybierając postać kobiety

Była zgrabna i piękna

Cała w kolorze błota

Pachnąca zbutwiałym szlamem

Bogini Ścieków i Kanałów

Śrubokręt wypadł mi z ręki

Jakbym ją znał skądś

To ty próbujesz złapać mnie za jaja

Kiedy siedzę na kiblu?- zapytałem

Uśmiech czarnych zębów

A z czeluści za nim

Język mokrych kłaków

Tak to ja zagulgotała

Zmysłowo jak rura ściekowa

Te wszystkie twoje mroczne i wstydliwe sprawki

Wyszły wraz ze mną na światło dzienne

Dyskretnym ruchem odkręciłem prysznic

Skierowałem na nią silny

Strumień wody

Czy zdążyła jęknąć

Bogini Ścieków i Kanałów

Zanim się rozpuściła i zniknęła

W brudnym wirze odpływu?

Nie wiem

Nie ważne

Umyłem ręce

Wytarłem

I po sprawie

Ps

Został tylko warkocz
 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.