Cały czas

 

Cały czas cierpię

Chodzę podszyty tchórzem

Uśmiecham się pomimo

Że moje życie jest

Cieniem po atomowej bombie

Rzuconym na murze

 

A przecież to

Każda od nie-chcenia (chwila)

Rzucona na ścianę

Niewykorzystana komórka

Istnienia

 

Tak bardzo chcę

Sens zobaczyć

Sens którego nie ma

Bo jest poza światem

Choć odnalazłem go już dawno

I ciāgle gubię trop

 

A może myślisz

Że ciebie nie dotyczy to wyznanie

Nadwrażliwego artysty

Byłego narkomana

 

Już dwa i pół tysiāca lat minęło

Odkād Budda powiedział

Że życie jest cierpieniem

Strach przed tym czego nie chcemy

Pragnienie czego nie mamy

Starość choroba i śmierć

A oni nawet o tym nie czytali

 

Szkoda tych wszystkich istot

Które cierpiå i nawet nie wiedzå

Że cierpiå nikt im nie powiedział

 

Jesteśmy konsumpcyjnym społeczeństwem

Myślå że kupiå to i owo

I przyjdzie szczęście

 

Albo fachowcy od pozytywnego myślenia

Powiemy że jest super i tak będzie

 

A tu jakiś wariat

Docieka sensu istnienia

Patrzę dookoła

I bardzo często

Zero refleksji w ich oczach

Braci i sióstr na tej ziemi

 

Poczkaj do każdego

Przyjdzie Chrystus

Droga się zacznie

Wraz z rozdarciem powiek

Reklamy