RAJSKI PTAK

 

 Jeszcze tylko trochę kleju. Posypać piórkami… I Ptak był gotowy!
-Mamo, mamo! Zrobiłem Rajskiego Ptaka! Zobacz, zobacz!
-No, no… Obejrzymy… Hmm… Jest naprawdę wspaniały!
-Zobacz mamo, on lata! Yyyyyyyyy!
-Ostrożnie, to nie samolot… Szkoda by było go zniszczyć. A może go powiesimy na żyłce.
-Tak! Na balkonie!
-Niezły pomysł…Wiatr będzie nim poruszał. Będzie wyglądał jak żywy.
-On jest żywy!
-Hmm..Dobrze. Ja go zawieszę a ty posprzątaj po sobie ten bałagan.
-Mogę potem?
-Nie.
                           *
 Ptak wisiał na balkonie. Rzeczywiście wyglądał wspaniale. W promieniach słońca pysznił się swoim siedmiokolorowym ogonem a w ciszy nocy wiatr tajemniczo szumiał w jego, zrobionym z plastikowej butelki, ciele. Nawet Tata powiedział, że ptak wygląda nieźle.
-Tylko żeby nie odfrunął do ciepłych krajów- zażartował.
                             *
 Szy zobaczył go pewnego lipcowego południa. Szy był bocianem i już nauczył się latać.
Rodzice nazywali go Szy bo nie klekotał jak inne bociany tylko wydawał jakiś dziwny dźwięk.
Coś jak „szy”.
 Kołował nad balkonem. Starał się być ostrożny. W końcu ciekawość wzięła górę i wylądował obok unoszącego się na żyłce Rajskiego Ptaka.
 Odtąd przylatywał często. Praktycznie codziennie. Spływał majestatycznie z nieba i siadał na barierce. Jeszcze przez chwilę łopotał skrzydłami łapiąc równowagę. Potem zastygał w bezruchu, na jednej nodze. Patrzył na Rajskiego Ptaka a ten odwzajemniał spojrzenie niebieskimi paciorkami swoich szklanych oczu. Szy wiedział, że razem czują się świetnie.
                              *
-Tato, mam wreszcie przyjaciela..
– ???
-Nie to co inne bociany. Tylko żaby im w głowie.
-Nie jest bocianem?- zapytała Mama Bocian z pewnym niepokojem.
-Nie. On jest bajecznie kolorowy.
-Bawicie się razem?
-Można tak powiedzieć.
-A dokładnie?- dopytywała Mama.
-Siedzimy sobie na balkonie i milczymy, to znaczy, ja stoję a on się unosi. I jest nam dobrze.
-Myślę, że nasz synek zakochał się w papudze- odezwał się wreszcie Bocian Tata.
-Nieprawda! Nieprawda! To nie jest żadna papuga! To mój przyjaciel!- wykrzyknął Szy i wyskoczył z gniazda. Spadał jak kamień i dopiero w ostatniej chwili rozłożył skrzydła, unikając zderzenia z asfaltem. Pomknął w górę jak wściekły wojskowy odrzutowiec.
-Ty to zawsze musisz powiedzieć coś głupiego- Mama Bocian spojrzała z wyrzutem na Tatę Bociana.
-Bo tak wynikało.. Nieźle mu wyszła ta akrobacja. No cóż, zobaczmy co to za papuga.- Tata Bocian odleciał ze spokojem.
                            *
-Musimy porozmawiać.
-Słucham, Tato.
-On nie jest ptakiem.
-Kto?
-Nie udawaj, że nie rozumiesz. Twój „przyjaciel”. On nie jest nawet papugą…
-Ale Tato!
-Matka się o Ciebie niepokoi, Szy, przecież ty nawet nie umiesz klekotać.
-Widzisz synku…- zaczęłą Mama.
-Proszę was, nie zaczynajmy znowu o tym klekotaniu! Przecież pięknie latam. A mój przyjaciel jest ptakiem!
-Jest sztuczny!
-Nie! Jest prawdziwy!
-Nawet jeśli byłby prawdziwy to nie poleci z nami do ciepłych krajów. Bo w ogóle nie potrafi latać. Wisi na sznurku.
-Zobaczymy!- Szy poczuł się dotknięty do żywego. Jak mogą tak mówić?! I to mają być rodzice?!!!. Wyskoczył z gniazda powtarzając swój numer ze swobodnym spadaniem.
                            *
 Apartament był naprawdę luksusowy. Mama rozglądała się z przyjemnością.
-All inclusive! Ile to kosztowało?
-Stać nas kochanie. A ten co tam napakował do walizy?
-Pomożesz mi go powiesić na balkonie, mamo? Żeby było jak w domu.
-Zobacz, przytargał ze sobą to ptaszysko. Do Egiptu? A ja się zastanawiałem, czemu taka wypchana walizka. Krawaty mi się pogniotły! Co za uparte dziecko! Przecież mówiłem, że tylko to co niezbędne!
-On jest niezbędny. Pomożesz mi mamo?
-Tak kochanie. Idziemy go zawiesić.
                             *
 Kiedy Szy ze swoją grupą doleciał wreszcie do Egiptu, Rajski Ptak już tam na niego czekał. Unosił się swobodnie na balkonie jednego z luksusowych hoteli w El Am Amarna. Szy  rozpoznał go z daleka. Odłączył się od stada i miękko osiadł obok przyjaciela.
-Wiedziałem, że tu będziesz- powiedział Bocian.
-Jakoś daliśmy radę- odpowiedział Rajski Ptak a może Szy tak się tylko wydawało.
 Znowu byli razem. Niebieskie szklane oczy patrzyły ze zrozumieniem. W blasku południowego słońca lśniły tak jasno, że dostrzegli je nawet wysoko kołujący nad hotelem bociani rodzice.
-Chyba ta papuga jest jednak prawdziwa..- ostrożnie zauważyła Bocian Mama.
-No, może nie być do końca sztuczna…
-Skoro tu przyleciała…
                                                     Koniec.
                                                                                    Falenica 3.IV 2012

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s