Ona z lodowych pustkowi

 

Ona z lodowych bezmiarów

urodzona na dalekiej północy

jej domem było iglo od poczãtku

wychowały jå śniegi

smagajåce wichry

oraz psy rasy husky

a jedyne serce jakie było jej dane poznać

to pulsujåce ciepłå krwiå serce foki

które Ona zjadała z rozkoszå

jeśli polowanie było udane

***

w młodości straciła całå rodzinę

tata mama i bracia wpadli do przerębli

mała Ona skoczyła żeby ich ratować

wyciågnęła w postaci lodowych bloków

ustawiła wokół iglo

zastygłych w kryształowych nagrobkach

codziennie rano ich odszraniała

mówiåc dzień dobry tato dzień dobry mamo

dzień dobry braciszkowie

potem żyła samotnie wśród lodowych pustkowi

polujåc na renifery i zbłåkane foki

najbardziej lubiła jeść ich pulsujåce serca

czujåc jak goråca krew spływa jej po brodzie

była niemalże szczęśliwa

***

urodziła chłopczyka

pół człowieka pół wilka

który odszedł z watahå

i więcej już go nie zobaczyła

***

Ona czuła się

bardzo samotna

nieszczęśliwa

ciågle wzdychała

jej życie nie miało sensu

tyle się nacierpiała

a właściwie

nie było sensu już żyć

miewała też ataki szału

ataki bezsilnej wściekłości

tłukła lodowe naczynia

krzyczała przeraźliwie

a psy haski podkulały ogony

i bały się na niå patrzeć

***

czy to był przypadek

czy też podświadomie

na własne życzenie

pewnego razu

przewróciła się

i wpadła w lodowå szczelinę

gdzie utknęła na dobre

i na złe

kiedy Ona zaczęła umierać

zrobiło jej się tak przyjemnie

jak nigdy przedtem

miała wizję

że w wyciågniętych rękach

trzyma

pulsujåce serce foki

które do niej przemówiło:

Ona

twoja moc jest w tobie

nie szukaj jej na zewnåtrz

twoja moc i twoje szczęście

så w twoim sercu

***

wtedy uratowały jå wilki

ta sama wataha

z którå odszedł jej synek

znalazły jå i zawlokły do iglo

ktoś rozpalił ogień

to musiał być właśnie on

wtedy nie widziała go po raz ostatni

bo była nieprzytomna

ale na zawsze miała go

w swoim sercu